Dawno się tutaj nie odzywałem!
Właśnie wystartował kolejny zimowy sezon szyszkarski.
Może jeszcze kilka słów warto poświęcić co działo latem na niwie szyszkarskiej.
Daglezje kolejny raz nie obrodziły. Zapotrzebowanie na te nasiona w LP wprawdzie jest niewielkie ale jak by pojawiły się szyszki to kilka nadleśnictw zdecydowało by się na zbiory.
Nieco lepiej sytuacja wyglądała z jodłą. Na drzewach pojawiły się szyszki ale w niewielkiej ilości. Na południu kilka ekip szyszkarskich we wrześniu zbierało szyszki jodły ale żeby wyjść na swoje trzeba było obrać kilka jodeł aby mięć 80 kg dniówki.
Świetnie za to obrodziły gatunki liściaste takie jak jawory, klony czy jesiony.
Niestety tych gatunków nikt u nas nie chce pozyskiwać albo kupuje nasiona z innych źródeł.
Pojechaliśmy więc do Niemiec na kilka tygodni i zerwaliśmy kilkaset kilogramów skrzydlaków klona i jawora.

Już od trzech tygodni mamy niewątpliwą przyjemność pracować na sonach w Wielkopolsce i Kaszubach. Można śmiało powiedzie, że urodzaj jest dobry, ale zmagamy się już dziewiąty rok z tym samym problemem. Przez pogłębiającą się suszę i obniżenie wód gruntowych wiele szyszek wysycha na różnym etapie rozwoju. W listopadzie na większości drzew powinny jeszcze być zielone szyszki. Często na górze okazuje się, że tegoroczne szyszki są już otwarte, jasnobrązowe lub rude. Na jednym okółku można znaleźć szyszki zielone i wyschnięte. Być może drzewa nie były wstanie mówiąc kolokwialnie wykarmić i wykształcić wszystkich szyszek i część odrzucają. Chore szyszki łatwo odpadają i przy zrywaniu można się przekonać o ich jakości. Obserwując korony przez lornetkę trudno jest ocenić z jakimi szyszkami mamy do czynienia.
Dopiero na górze okazuję się na co trafiliśmy. Czasami 70 % szyszek nie nadaje się do zbioru a niekiedy 90%. Tak więc nasza praca stałą się loterią i tam w koronie dokujemy pierwszej selekcji. Oczywiście trafiają się sosny z samymi zdrowymi szyszkami albo nawet całe fragmenty WDN.
Z naszych obserwacji wynika że im bardziej na północ tym jest lepiej. Również na siedliskach ubogich i piaszczystych sosny radzą sobie lepiej.
Niestety na Ziemi Lubuskiej w tym roku jest gorzej z urodzajem tak, że nastawiamy się na zbiory w Wielkopolsce i na Pomorzu.
W nadchodzącym tygodniu obniżamy loty i przerzucamy się naszą ekipą na plantacje nasienne pod Poznaniem.

Tyle zejść ile wejść!


Komentarze