Za nami już drugi miesiąc szyszkowania. Puki co na razie zbieramy tylko szyszki sosny.
Świerki i modrzewie tym razem nie obrodziły, być może nieznacznie na wschodzie Polski.
Po zeszłorocznym beznadziejnym urodzaju sosny spodziewaliśmy się w miarę dobrych zbiorów.
Były widoczne zawiązki i z letnich obserwacji też tak wynikało.
Jednak rzeczywistość nas nieco przerosła i po kilku dniach pracy wiedzieliśmy czego możemy
się spodziewać w tym sezonie.
Okazało się, że na wielu drzewach może i jest sporo tegorocznych szyszek,
ale są wyschnięte i często pootwierane.
Przyczyna jest oczywista! Długotrwała susza osłabiła drzewa i wiele szyszek nie dojrzało.
Obawialiśmy się najgorszego, jednak po zbiorach próbnych okazało się, że na tych drzewach
które mają zdrowe, dobre szyszki są nasiona z dobrą żywotnością i niezłą wydajnością.

Po kilku tygodniach już wiedzieliśmy, że ten sezon będzie trudny i wymagający.
Naprawdę trzeba się naszukać z dobrą lornetka aby wypatrzeć odpowiednie zadowalające drzewo.
Bywa, że cierpliwość zostaje wynagrodzona nawet parunastu kilowym drzewkiem,
a trafiło się nawet i 20 kilowe.
Ale jest też druga strona medalu. Na niektórych WDN jest sporo sosen, na których wydaje się,
że jest relatywnie sporo szyszek. Jednak po wejściu okazuje się, że są to te nic niewarte
niedorobione egzemplarze. No cóż ta która miała nam dać jakieś 10 kg szyszek po selekcji pozostaje 2 kg.
Czasem nawet mogą być wszystkie szyszki stare lub wyschnięte.
I tak można trafić kilka drzew pod rząd 🙁
Jak na razie mamy już przechodzone 12 WDN-ów w Borach Tucholskich i na Kaszubach.
Większość okazała się słaba i tylko na trzech urodzaj był średni.
W nadchodzącym tygodniu zakończymy naszą przygodę szyszkarską w Borach Tucholskich i
przeniesiemy się na Kaszuby, a w lutym Wielkopolska, Ziemia Lubuska i Mazowsze.
Oby trafiało nam się więcej zdrowych szyszek!

Na powyższym zdjęciu ekipa szyszkarska z 570 kilogramowym urobkiem szyszek sosny tuchoskiej.


Komentarze